19-03-2014

Jakub Krzywak

Ken „Pooch” Van Druten to światowej klasy realizator dźwięku, który współpracuje z takimi gwiazdami jak Linkin Park, Kid Rock czy Kiss.

Aktualnie pracuję nad nowym zleceniem. Chodzi o złożony system, z dużą liczbą wejść i wyjść, wirtualnym odtwarzaniem, zapisem backupowym, obsługą aplikacji MultiRack SoundGrid, serwerami SoundGrid i optycznymi interfejsami MADI .

DiGiGrid MGO

56 wyjść, 128 wyjść zapisu do dwóch rejestratorów (wirtualne odtwarzanie/zapis i redundancja) oraz 64 raki dla wtyczek SoundGrid. Komu może być potrzebna tak duża liczba śladów i tak wiele wyjść?

Pamiętam swoją konsoletę PM1K z 16 wejściami, to było coś. 16 kanałów – O RANY!!!!!! To znaczy, że mogę dołożyć jeszcze jakieś mikrofony do bębnów!!!!!
Cóż, doskonale widać, że wymagania mojego klienta są ogromne. Jednak tak duża liczba śladów to dzisiejsza rzeczywistość, a technologia SoundGrid doskonale spełnia wszystkie moje potrzeby.

Oto jak projektuję ów system, uwzględniając możliwości POJEDYŃCZEGO modułu SoundGrid w zakresie realizacji zapisu (wirtualne odtwarzanie i zapis redundancyjny) oraz przetwarzania (uruchamianie wtyczek): standard ogranicza liczbę wejść do 32 na każdy strumień MADI 96 kHz, a więc dla 128 śladów muszę mieć cztery strumienie MADI (wejścia i wyjścia) w konsolecie. Każdy DiGiGrid MGO lub MGB obsługuje dwa strumienie (optyczne lub BNC), do zbudowania systemu zapisu/odtwarzania potrzeba mi więc dwóch DiGiGrid MGO.

A zatem, podsumowując, dwa DiGiGrid MGO, jeden gigabitowy switch Ethernet, dwa serwery SoundGrid Extreme (jeden jako redundancyjny) i Mac mini, na którym pracuje mój ulubiony DAW – i mam pełny wirtualny system nagraniowy. Na dodatek MultiRack SoundGrid daje mi 64 raki z wtyczkami, które bez zająknięcia działają w systemie 96 kHz.

Fantastyczne

Gdybyście zaczęli zliczać koszty takiego zestawu w innych systemach, to doszlibyście do wniosku, że bez trudu osiągnęłyby one rząd 50 tysięcy dolarów. Ale NIE z technologią DiGiGrid i SoundGrid. Dziękujemy Ci, Waves!

Jeśli nie mieliście dotąd okazji odwiedzać witryny www.digigrid.net, powinniście to nadrobić. Te rozwiązania są naprawdę genialne. Jedno pudełeczko DiGiGrid MGB lub MGO daje możliwość użycia 128 wejść do zapisu poprzez łącze MADI 48 kHz, a przy tym uruchomienia MultiRack Native lub SoundGrid. Niesamowite narzędzia na niesamowite czasy.

Te narzędzia i pluginy pozwalają nam być o wiele bardziej kreatywnymi. Jako realizator live mogę dzięki nim zachować brzmienie bliższe studyjnemu nagraniu, ale w warunkach koncertowych. Niegdyś, jeśli w głębi sali koncertowej dało się usłyszeć wokal, to już był to dla nas powód do zadowolenia. Obecnie chodzi natomiast o rzeczywiste odtworzenie brzmienia oryginalnego nagrania w każdym miejscu na widowni, z zachowaniem żywiołowości wykonania koncertowego.

I jeszcze jedna rzecz na koniec. Od czasu ostatniego mojego artykułu miałem okazję odbyć południowoamerykańską trasę z zespołem o nazwie Kings of Chaos. Jest to supergrupa, którą tworzą niesamowicie utalentowani artyści, tacy jak Slash, Matt Sorum, Duff, Myles Kennedy, Joe Elliott, Steve Stevens itd. To było prawdziwe szczęście móc pracować z tymi legendami. Życie uratowały mi presety pluginów. Nie zabieraliśmy ze sobą żadnego sprzętu, dlatego musieliśmy w pełni ufać, ze wszystko, czego będziemy potrzebować, dostarczą nam firmy z Ameryki Południowej.

Nie mam nic do zamieszkujących ów kontynent ludzi (przy okazji, jest to jedno z moich ulubionych miejsc do grania – fani są tu BARDZIEJ niż żarliwi), ale czasami sprzęt nie spełnia wszystkich oczekiwań i zawsze pozostaje niepewność, że nie otrzyma się tego, czego się wymaga. Koledzy z Paragwaju i Meksyku byli bardzo gościnni, a ja miałem to szczęście, że w każdym przypadku otrzymałem żądany sprzęt, szczególnie konsolety kompatybilne z wtyczkami Waves. Wyjeżdżając spakowałem do torby jedynie mój zaufany pendrive USB, zawierający pliki instalacyjne oraz licencje pakietu Waves 9, i wiedziałem, że mam to, czego mi trzeba.

Harmonogram nie zostawiał nam zbyt wiele czasu na soundcheck i tym podobne sprawy. Gdy więc przyjeżdżaliśmy na miejsce koncertu, natychmiast ładowałem do konsolety swoje pluginy i sesję. Tym, co pozwoliło mi zaoszczędzić masę czasu, była możliwość użycia presetów, które przygotowałem jako punkt wyjścia. Na scenie pracowało sześć mikrofonów bezprzewodowych i na początek dla każdego wokalu włączyłem ten sam preset. I nawet nie musiałem później zbyt wiele kręcić, by dostroić ustawienia pluginów dla poszczególnych wokalistów.

Morał z tej z tej historii: zbierzcie na pendrivie wszystkie pliki instalacyjne, licencje ORAZ własne presety. To bowiem pozwoli Wam w pełni wykorzystać swoje pluginy. Nie zapomnijcie o swoich presetach, a także o zapisaniu najlepszych ustawień JAKO presety. Gwarantuję, że gdy wyrobicie sobie takie nawyki, zaoszczędzi Wam to czas i uchroni od bólu głowy podczas kolejnych koncertów.

Pliki do pobrania