18-09-2018

Jakub Krzywak

Studio Efektura to wyjątkowe miejsce na dźwiękowej mapie Warszawy. Firma założona niemal 20 lat temu przez Piotra Boguckiego może pochwalić się bogatym portfolio produkcji i postprodukcji dźwięku. Wśród klientów Efektury znajdują się największe agencje reklamowe w Polsce, realizujące kampanie telewizyjne, radiowe i internetowe większości rozpoznawalnych marek. Studio ma na swoim koncie również sporo osiągnięć w dziedzinie miksu i masteringu muzyki. Spotkaliśmy się z właścicielem i założycielem Efektury, Piotrem Boguckim, by porozmawiać o tym, jak wygląda system monitoringu dźwięku i codzienna praca w tym studio. 

W Efekturze znajduje się kilka pomieszczeń wyposażonych w topowy sprzęt audio. Czym się zajmujecie i ile osób zajmuje się pracą z dźwiękiem?

Piotr Bogucki: Efektura to kompleks 5 studiów. Cztery z nich przeznaczone zostały do celów reklamowych, natomiast w piątym robimy miksy i masteringi muzyczne. Zespół reżyserów dźwięku to pięć osób z wieloletnim i wyjątkowym doświadczeniem.

Kilkanaście lat temu kupiłeś pierwsze odsłuchy Genelec 1032 i od tego czasu jesteś wiernym użytkownikiem tej marki. Opowiedz jakie monitory znajdują się w Efekturze i jakie pełnią funkcje. 

PB: Faktycznie, moja przygoda z firmą Genelec rozpoczęła się od modelu 1032. W tamtym czasie był to dla mnie skok na ”głęboką wodę brzmienia”. Należy zauważyć, że miało to miejsce niemal 20 lat temu, a najczęściej używanym zestawem głośników w tego typu studiach były słynne Yamaha NS10. To nie tak, żebym nie lubił bądź zrezygnował z NS-ów, ale 1032 to głośniki służące do zupełnie innych zadań i dające zdecydowanie większe zasoby możliwości.

Podsumowując sytuację z 1032 – brzmieniowo zakochałem się w tych głośnikach. Jak się później okazało – na krótko, bo przez zupełny przypadek odkryłem 1037 w zestawie 5.1, w którym opcję suba spełniały dwa głośniki „basowe”. To był moment, w którym pomyślałem „no nie, muszę mieć takie głośniki we wszystkich następnych studiach”. Tak też się stało. W ciągu kilku lat wybudowałem w sumie 6 studiów, obecnie jest ich 5, w których zastosowane zostały głośniki 1037. Dodajmy, że były to pierwsze studia, w których użyliśmy procesorów, dzięki którym mogliśmy robić korektę częstotliwości i fazy, zwaną również kalibracją. Dzisiaj brzmi to jak standardowa procedura, ale jakieś 18 lat temu był to co najmniej nowatorski pomysł, szczególnie na rynku studiów reklamowych z wymienionymi już NS-ami.

Co cenię w tych głośnikach? Przede wszystkim brzmienie. Po tylu latach spędzonych przed różnymi zestawami Geneleców nadal uważam, że są to jedne z przyjemniejszych do pracy głośników, a miałem okazję testować „kilka” zestawów głośników naprawdę renomowanych marek. Lubię też mieć pewność, że miksy, które robię w studiach, brzmią dobrze wszędzie, i taki właśnie komfort zapewniają głośniki Genelec.

Byłeś pierwszą osobą w Polsce, która zdecydowała się na zakup Genelec 1039. Interesuje mnie jak wpadłeś na taki pomysł…czy podejrzałeś gdzieś taką instalację, a może intuicyjnie wiedziałeś, że właśnie takie wielkoformatowe monitory się sprawdzą w Twoim studio?

PB: Mam wrażenie, że ciągle jestem jedyną osobą w Polsce posiadającą taki zestaw, chociaż mogę się mylić. To jest bardzo ciekawa historia mająca tzw. ojca, czyli Józefa, znanego bardziej jako Kuba Nowakowski. Ten człowiek od zawsze pomagał mi w zastosowaniu nowatorskich rozwiązań akustycznych. To on uparł się na procesory i to on zapoznał mnie z zestawem 5.1 zbudowanym na 1037, o którym mówiłem wcześniej. Miałem marzenie…chciałem mieć bardzo dobre studio, w którym mógłbym komponować i produkować muzykę. Na dodatek, po kilku próbach współpracy z różnymi ludźmi w różnych miejscach stwierdziłem, że musi być to miejsce, w którym będzie można tę muzykę dobrze zmiksować. Oczywiście z całym pomysłem poszedłem do Kuby, a on zaczął dyskusję od głośników, później zauważył, że muszę kilka ścian wyburzyć, a następnie, że tak w zasadzie to należy to zrobić metodą, której jeszcze nikt w Polsce nie zastosował. Jak widać zgodziłem się na wszystkie jego sugestie i była to słuszna decyzja. Po trwającej ponad rok budowie akustyki Kuba powiedział: „Wiesz, teraz musisz kupić 1039”. Zapytałem dlaczego. Odpowiedź była prosta: „Po pierwsze – lubisz to brzmienie, po drugie – to wyjątkowo dobre głośniki”. Tak więc decyzja zapadła. I tutaj należy dodać, że nie miałem szansy posłuchać tych głośników w Polsce, więc wyobraź sobie zaskoczenie, jakie wywołała moja decyzja o próbie ich zamówienia. Kilka osób nawet dzwoniło do mnie upewniając się, czy aby wiem co mówię. Ostatecznie firma Genelec zaprosiła mnie na testy tych głośników do jednego ze studiów w Europie. Nie pamiętam czy to było zaufanie, czy zwykły brak czasu, ale nie pojechałem, a głośniki zamówiłem bez wcześniejszego ich słuchania. Kończąc historię, pierwszym wykonawcą, jakiego utwór włączyliśmy na tych głośnikach, już w moim studio, był Michael Jackson. Szok, jakiego doznałem, był niewiarygodny. Dodam tylko, że co jakiś czas ten szok dopada kogoś, kto pierwszy raz przychodzi do mojego studia ☺.

Kiedyś sceptycznie podchodziłeś do technologii automatycznej kalibracji monitorów. Co sądzisz o takich rozwiązaniach dzisiaj, po latach pracy nad udoskonalaniem technologii?

PB: Moje sceptyczne podejście wynikało przede wszystkim z braku ludzkiej ingerencji w cały ten proces. Trzeba pamiętać, że w czasach, w których pojawiły się pierwsze zestawy z automatyczną kalibracją, standardem w moich studiach była kalibracja w wykonaniu Kuby. Miało to duży wpływ na odbiór sytuacji automatycznej kalibracji – jej plusów, ale przede wszystkim minusów. Dzisiaj cały proces został dość poważnie udoskonalony, a jakość tej kalibracji jest rewelacyjna. Kilka miesięcy temu miałem przyjemność uczestniczenia w prezentacji nowych głośników Genelec i muszę przyznać, że kalibracja zrobiła na mnie spore wrażenie. Dodać należy, że celowo zrobiliśmy dwa testy, jeden w studio, drugi zaś w pomieszczeniu kompletnie nieprzygotowanym do tego, żeby mogło nosić chociażby znamiona bycia studiem. W obu przypadkach efekt był zadziwiająco dobry. Myślę, że to świetne rozwiązanie.

W studiu pracujecie na Pro Toolsie z dużą ilością wtyczek. Opowiedz o tym jak wygląda proces przygotowania materiału audio?  Czy przesiedliście się już całkowicie na domenę cyfrową?  

PB: Studia zajmujące się postprodukcją dźwięku w reklamach faktycznie pracują w oparciu o systemy Pro Tools. Spokojnie mogę powiedzieć, że dominuje w nich cyfra i w dzisiejszych czasach trudno sobie wyobrazić inne rozwiązanie. Wszystkie studia są wyposażone dokładnie tak samo, a to ze względu na wymaganą szybkość pracy, dużą ilość zmian, wersji i poprawek. Elastyczność, jaką trzeba wykazać się w dziedzinie reklamy, wymusza na nas pełną kompatybilność nie tylko sprzętową, ale również ludzką. Jednolity sposób tworzenia sesji, jej sposób edycji, a nawet wygląd, obowiązują wszystkich reżyserów, co skutkuje łatwością współpracy pomiędzy nimi.

Studio zajmujące się muzyką to już kompletnie inny temat. Mamy tutaj do dyspozycji platformy ProTools, Cubase, Logic i oczywiście Pyramix. Ta ostatnia jest dominującą, aczkolwiek podczas miksów zdarza się, że wszystkie wymienione systemy pracują synchronicznie. Dodatkowo mamy tutaj sporo sprzętu zewnętrznego, łącznie ze stołem Neve Genesys.

Pozwól, że proces przygotowania, jak również wtyczki jakich używamy, pozostaną tajemnicą.

Jak jest wyposażone studio 5.1?

PB: To studio jest jednym z czterech studiów reklamowych. W wyposażeniu nie różni się więc od innych, oczywiście poza odsłuchem. Większość projektów w nim robionych to reklamy TV, które muszą być przygotowane i zmiksowane w wersjach kinowych.

To na koniec może pochwalisz się przykładowymi realizacjami, które powstały w Efekturze? 

PB: To będzie trudne. Może ujmę to tak – firmy, których reklam NIE ROBILIŚMY, można by policzyć na palcach jednej ręki. No, może jeszcze byłby potrzebny jakiś palec z tej drugiej ☺.

Dziękuję za rozmowę

Fot. Piotr Górecki