13-04-2026

Jakub Krzywak

Robbie Williams należy do tej kategorii gwiazd światowego formatu, że ekipa techniczna odpowiedzialna za obsługę jego koncertów może sobie zażyczyć dowolnego urządzenia dostępnego na Ziemi i z dużym prawdopodobieństwem je dostanie. Dlatego również wybór systemu nagłośnieniowego obsługującego całą trasę koncertową Robbie’go, Britpop Tour, był przemyślaną i świadomą decyzją realizatora FOH, Joe’go Harlinga. Postawił on na systemy kardioidalne z serii SL od d&b audiotechnik. Dlaczego?

„Uwielbiam d&b” – mówi Harling. „To najlepsze rozwiązanie typu „wszystko w jednym”, łącznie z DSP i wzmacniaczami. Kolumny GSL i KSL brzmią niesamowicie z ArrayProcessingiem. Systemy z serii SL, które zostały zaprojektowane do pracy z ArrayProcessingiem, są wręcz moim zdaniem trochę nie fair wobec czegokolwiek innego, ponieważ cała rodzina jest po prostu o wiele lepszy od wszystkiego innego dostępnego obecnie na rynku”.

W Tauron Arenie jako system główny pracował d&b audiotechnik GSL8 – dwa grona po 18 modułów plus sidefill złożony z dwóch gron systemu KSL, każdy po 16 modułów, plus dodatkowe grona jako tzw. sidefill 180 stopni, w których również pracowały moduły KSL (po 8 sztuk). Za głównymi gronami podwieszone były zestawy niskotonowe SL-SUB (po 9 na stronę), wsparte kolejnymi subbasami SL zestackowanymi przed sceną, na których ustawiono frontfill złożony z modułów Y10P. Całość napędzały wzmacniacze d&b D80. „Podwieszone subwoofery wykonują prawie całą robotę” – stwierdza Harling.

„Subwoofery statkowane na ziemi to tak naprawdę subwoofery „front-fillowe”. Dodają około 0,6 dB do całości na widowni, więc są prawie niesłyszalne. Daje to natomiast najlepszą odpowiedź „przód-tył”. Oznacza to, że nie zabijasz ludzi z przodu, a na scenie jest o wiele ciszej w zakresie najniższych częstotliwości”.


Nie tylko zresztą w zakresie niskiego basu na scenie było cicho – dzięki kardioidalnej charakterystyce kierunkowej systemów z serii SL (w przypadku GSL-a kontrola dyspersji jest już od 45 Hz w górę) muzycy na scenie mają większy komfort pracy, a realizatorzy mniej „powrotów” z systemu w mikrofonach. „Dyspersja kardio jest niezwykła – jest bardzo czysto za systemem” – komentuje Joe. „Można po prostu ustawić filtry górnoprzepustowe znacznie niżej w gitarach akustycznych i innych tego typu instrumentach, dać im trochę przestrzeni, bez obawy o sprzężenia zwrotne. Częściowo to kwestia kardio, a częściowo naszego podejścia do bardziej liniowego nagłośnienia”.

Osobą, z którą przez całą trasę współpracował realizator FOH, był inżynier systemu. Tą osobą był Ville Kauhanen z Clair Global, który przez ostatnie trzy lata współpracował z Taylor Swift. „Obserwowałem Ville’a podczas strojenia i optymalizacji systemu nagłośnieniowego. Używał swojego tabletu, a ja po prostu siedziałem tutaj przy jego ekranach. I zauważyłem, że pomiary z przodu, ze środka czy z tyłu hali były w zasadzie takie same. ArrayProcessing po prostu ujednolica charakterystykę częstotliwościową do takiego stopnia, jakiego nie da się osiągnąć klasycznymi metodami”. Ponadto ArrayProcessing pozwolił ekipie technicznej, z Ville i Joe na czele, zrezygnować na stadionach z systemów „ringowych”, co pozwoliło zaoszczędzić nie tylko sporo pieniędzy, ale przede wszystkim czasu potrzebnego na montaż i przygotowanie systemu (a także demontaż).


Kolejnym plusem ArrayProcessingu, na który zwrócił uwagę frontowiec Robbiego Williamsa jest lepsza kontrola nad głośnością w całym obszarze oraz ułatwienie w spełnianiu norm głośności, jakie obowiązują w niektórych krajach. Jak wyjaśnia Joe: „Różnica w decybelach między sceną a FOH-em wynosi 1 dB, czasami półtora decybela – ale średnio około jednego. W Niemczech na przykład mierzą 99 dBA w ciągu pół godziny w najgłośniejszym punkcie. Wiele systemów nagłośnieniowych korzysta z mnóstwa stackowanych subwooferów, co oznacza, że ​​ich frontfille muszą być naprawdę głośne. W takim przypadku 99 dB w najgłośniejszym punkcie (czyli przed samą sceną) oznacza, że na FOHu może być nie więcej niż 94 dB. A my mamy 98! To po prostu znacznie ułatwia miksowanie dla całego obiektu. Nie mieliśmy żadnych problemów z głośnością na koncertach – podczas całej trasy ani razu na stadionach nie poproszono mnie o ściszenie”.


Joe wyjaśnił też, co miał na myśli mówiąc wcześniej o bardziej liniowym nagłośnieniu.

„Preferuję podejście, które większość ludzi stosuje z d&b. Mamy odpowiednio skątowane moduły w gronach – to nie jest po prostu długa, prosta linia – i naprawdę selektywnie podchodzimy do tego, jakie częstotliwości pochodzą z poszczególnych źródeł. Więc nasze główne grona, outfille i inne systemy grające szerokopasmowo nie schodzą bardzo nisko. Potem podwieszane subwoofery płynnie przejmują ich rolę, zaś subwoofery stackowane grają dość cicho i odtwarzają po prostu najniższą oktawę. Więc jest bardzo mało nakładania się pod względem charakterystyki częstotliwościowej między różnymi źródłami. Moim zdaniem daje nam to o wiele czystszy i spójny rezultat w każdym miejscu nagłaśnianego obszaru. To jak miksowanie na monitorach studyjnych – bardzo liniowe, przewidywalne i po prostu pozwala mi być kreatywnym. Myślę, że również sposób, w jaki optymalizujemy system, aby był dość liniowy oznacza, że ​​można po prostu użyć mojego miksu do transmisji i to całkiem dobrze się tam sprawdzi”.

Cała trasa koncertowa, poczynając od prób, rozpoczęła się 13 kwietnia i w około 90% składała się z koncertów stadionowych. Końcówka trasy to – wraz z koncertem w Krakowie – wydarzenia w arenach sportowych, gdzie system był mniej rozbudowany, nie wymagał bowiem dodatkowych dogłośnień, czyli tzw. delay’ów. W przypadku Tauron Areny technika od nagłośnienia pojawiła się około godziny 9 i – jak powiedział Joe – około lunchu wszystko było już gotowe. W przypadku stadionów montaż odbywał się dzień przed imprezą, ale – tu również powołując się na słowa Harlinga „nikt nie pracował wtedy do późna”.

Wybór systemów d&b audiotechnik GSL/KSL na obecną trasę koncertową Robbiego Williamsa zapewnił rezultaty, które nie były możliwe podczas poprzedniej stadionowej trasy Robbiego. Jak podsumowuje Harling:

„Systemy te są niezaprzeczalnie potwierdzeniem tego, że nowsze znaczy lepsze, podobnie jak ogrom wiedzy i pracy stojący za optymalizacją nagłośnienia w każdym miejscu, na co pozwala technologia ArrayProcessingu. To ogromny postęp.”