17-08-2012

Jakub Krzywak

Ładnie wykonane, estetyczne choć niewspółmiernie spory woofer względem głośników satelitek to ze względu na to, że stanowi serce systemu czyli wejścia-wyjścia i podłączenia + układ zasilania no i sam głośnik typu woofer.

Na początek

Głośniki frontowe mają możliwość zamieszczenia na statywie co ułatwia konkretne i bezpieczne /w przypadku braku miejscówki/ ustawienie ich w pomieszczeniu i daje ewentualną możliwość pracy w terenie. Ciche włączanie, przyjemnie, że nic nie strzela i nie puka na dzień dobry przy odpalaniu sprzętu. 'Nurkowanie’ jest niezbędne żeby podpiąć wszystkie przewody, jednak jeżeli zakładamy, że używamy sprzętu tylko w domu to 'nurkujemy’ raz i po sprawie. Co do 'nurkowania’… Chociaż z początku przeraziły mnie gabaryty woofera względem satelitek to teraz zrozumiałem dlaczego! Jeżeli bedziemy chcieli wykorzystywać sprzęt tylko w domu /homerecording, ale nie tylko/ to mamy mnóstwo możliwości. Możemy wpiąć kartę muzyczną do pracy w DAW’ie przez wejście cyfrowe lub tradycyjnie kablami, do tego niezależnie wpiąć instrument klawiszowy, dalej przez wejście stereo in zapiąć sobie np. mp3 lub inny nośnik dźwięku, a jeżeli nasz sprzęt ma być w centrum mieszkania to nawet zwykłymi przewodami typu 'czincz’ podpiąć odtwarzacz DVD, żeby mieć kino 2.1 i to wszystko naraz. Jeżeli zaś będziemy chcieli zabrać zestaw 'na granie’ to teoretycznie możemy opiąć: dwie prześliczne wokalistki (RL BALANCED), gitarę basową (L/MONO) i elektryczną (R), z dodatkowymi przelotkami instrument klawiszowy (LR) a nawet dwa (STEREO in) fakt, że na jednej linii i dość to kombinowane, ale rozważamy teorię. Dalej po wejściu cyfrowym puszczamy podkład z bębnami wypuszczony np. z karty muzycznej. A co jeżeli dokupimy niewielki mikserek i postanowimy go wpiąć w główne wejście? Na początek? Ogrom możliwości! Pięknie!

Brzmienie

Oczywiście każda ocena brzmienia będzie niewymierna. A to ze względu na sprawy obiektywne /pomieszczenie i jego cechy akustyczne/ oraz subiektywne czyli nasze upodobania.

W teście przede wszystkim postanowiłem sprawdzić podstawowe dla mnie, klawiszowca, barwy /fortepian, rhodes, hammond/ oraz sesję w DAW’ie z udziałem tak żywych muzyków jak i vst. Wszystko odbyło się w najbardziej opiniotwórczym według mnie miejscu na świecie czyli w zwykłym pokoju umieszczonym w bloku 🙂

Zdaje sobie sprawe, że w dzisiejszych czasach próbka próbce nierówna jednak założe całkiem indywidualne podejście do odbioru brzmienia i tak:

Dla mnie satelitki grają troszkę za płasko. Po dodaniu na korektorze dołu było od razu lepiej, a sub dopełnił całość i brzmienie ładnie się wyrównało. Wyczuwalny i pomocny punkt zero przy eq /low i high – niby tylko 'góra i dół’ a jednak bardzo dobrze zgrane/ i płynna regulacja woofer’a dają pełną możliwość 'wystrojenia’ brzmienia. Górka w satelitach gra bardzo przyjemnie i klarownie więc eq high nie dotykałem. Całość zabrzmiała jak powinna choć chwilkę zajęło wyszukanie pokrętłem subwoofer odpowiedniej pozycji. Piano i hammond brzmiały naprawdę dobrze. Dodatkowo po wystrojeniu troszkę się pobawiłem barwami. Ogromne wrażenie zrobiło na mnie brzmienie przesterowanego i mocno skompresowanego fortepianu. To samo przy hammondzie. Pięknie odzworowany drive i te wszystkie 'piaszczyste’ detale! Rhodes przez samo brzmienie zagrał ładnie sam z siebie z niewielką pomocą woofer’a przy zerowej korekcji. Podsumowując ten fragment byłem bardzo pozytywnie zaskoczony brzmieniem tych barw na zestawie. Jeden mały minusik za ciut, jak dla mnie, płaskie brzmienie satelitek, choć w innym przypadku np. praca na DAW’ie można odebrać to jako transparentność. Rzecz gustu? Wydaje mi się, że tak jak w przypadku każdego tego rodzaju sprzętu brzmienia głośników trzeba się po prostu „nauczyć” i wtedy mój minus znika 🙂

DAW

Krótko. Jeżeli nauczymy się już brzmienia naszego CM-220 2.1 to mamy w pełni profesjonalny system 2.1! W sesji gdzie były wymieszane instrumenty „żywe” i vst dalej czułem leciutko płaskie granie satelitek – wiem, że się powtarzam 🙂 Reszta naprawdę pięknie. Bębny akustyczne w pełnym zakresie brzmienia, bas który dzięki prostemu przełącznikowi odwrócenia fazy w wooferze stał się bardziej selektywny /co w pomieszczeniach bez „ustrojstw” akustycznych jest nie do przecenienia/ środek, według mnie to ciut wiadomo no i na finał piękna górka. A jak pójdziesz zrobić sobie przerwę to przy braku sygnału audio system przejdzie w stan „uspienia”, a wiadomo ile razy wychodzi się tylko na chwlkę i wraca za godzinę… Jeżeli rozpoczynasz pracę z dźwiękiem taki zestaw zaspokoi Twoje potrzeby na bardzo długi czas. Jeśli już pracujesz z dźwiękiem możesz brać pod uwagę taki zestaw zupełnie poważnie jako Twoją jednostkę no może nie centralną, ale bardzo pomocną i efektywną do pracy w domu. Ładnie wyglądający, dobrze zestrojony, mocny system monitorowy i to w układzie 2.1 pozwala na rozwojową pracę z dźwiękiem, a dodatkowo pozwala bez przepinania m. in. ćwiczyć na instrumentach, „słuchać” filmów… etc.

Gabaryty, a moc

Nie dajcie się zwieść, mimo pozornie wyglądających 'głośniczków’ LR! Odpowiednie spasowanie przez producenta ich mocy razem z jednostką centralną /woofer/ może naprawdę zadać cios. Rozstawiłem zestaw w niedużym klubie. Kubatura na ok. 60 – 80 osób. Skład najprostszy: stage piano + 2 wokale i lekki szok… Wiadomo, wokale w panoramie /bo bezpośrednio wpięte/, ale to nie dlatego szok. Zdziwił zestaw który ładnie zabrzmiał i moc, która w zupełności wystarczyła do pokrycia sali. Spokojnie można by zabierać ten zestaw na niewielkie, klimatyczne koncerty. Zaryzykuję, że trio stage piano, bas i bębny typu brushes spokojnie nagłośni się w takim pomieszczeniu. Wspomniany wcześniej dodatkowy /malutki/ zewnętrzny mikserek i nic więcej nie potrzeba, ale… No tak. Wykonanie zestawu jest bardzo ładne, estetyczne i dla mnie wręcz nie kusi zabieraniem, przemieszczaniem i graniem klubowym. Dodatkowo jeżeli miałbym grać na tym sprzęcie 'live’ to brakuje mi uchwytów /lub choćby rączki/ przy subie, a jest on po prostu nieporęczny. Minusikiem takiego założenia jest też to, że głośniki ze względu na swoją budowę w większym pomieszczeniu nie grają zbyt szeroko. Podsumowując: dobry case zrobiony pod zestaw, niezbyt duża salka i mały skład + mikserek zewnętrzny i spokojnie CM-220 2.1 w pełni zaspokoi nasze potrzeby na trasie. Chyba, że ktoś ma pomysł ustawienia zestawu w klubie „na stałe” – jestem za i chętnie przyjade w takim klubie zagrać. Myślę jednak, że producent bardziej kieruje produkt na 'prace’ domową.

Podsumowanie

Sprzęt ma bardzo szeroki zakres możliwości zastosowania. Dla mnie wykonanie sprzętu raczej skłania do wykorzystania go we wszelakich projektach w pomieszczeniach zamkniętych. Czyli rozstawiamy nasz CM-220 2.1 i pracujemy na nim bez potrzeby transportu. I tak: od pracy z dźwiekiem /tak zawodowej jak i amatorskiej/, poprzez profesjonalne nauczanie grania na instrumentach, próby małych składów, aż po używanie go jako kina domowego i być może co nam do głowy przyjdzie 🙂

Pliki do pobrania