27-12-2017

Jakub Krzywak

Zorganizowanie festiwalu na taką skalę jak Mayday do najłatwiejszych nie należy. Skala organizacyjno-logistyczna, oraz techniczna może przyprawić o ból głowy. Niesamowite jest to, że można wszystkie te elementy spiąć w jedną całość bazując na doświadczeniu i nowoczesnym technologiom scenicznym. Pokazuje to nie tylko międzynarodowa edycja festiwalu, która odbywa się w Dortmunder Westfalen Halle w Niemczech, ale również polska „Spodkowa” edycja Mayday.

Mayday to cykliczna, halowa impreza, która obok Love Parade jest jedną z największych tego typu na świecie. Skupia największych artystów muzyki elektronicznej. Pierwsza edycja odbyła się w 1991 roku w Berlinie. Obecnie fani tego nurtu spotykają się 30 kwietnia w Westfalenhallen (Dortmund), oraz co ważne z naszego punktu widzenia, 10 listopada w Katowickim Spodku.

Tegoroczna edycja festiwalu w Katowicach.
Fot. Mayday

Pierwsza, berlińska edycja Mayday, przyciągnęła około 5 tysięcy fanów muzyki elektronicznej. Z roku na rok przybywało uczestników. W 2000 roku szacuje się, że w festiwalu wzięło udział około 22 tysięcy osób. W międzyczasie zmieniła się kilkukrotnie lokalizacja – Kolonia, Frankfurt nad Menem i na koniec Dortmund.

W 2000 roku fani nie musieli już przemierzać niezliczonej ilości kilometrów, żeby znaleźć się wśród pasjonatów tego gatunku muzycznego, albowiem w Katowickim Spodku odbyła się pierwsza polska edycja Mayday. Organizowała ją firma Mayday Team Polska. Pierwsza edycja zebrała ponad 6000 tysięcy wiernych słuchaczy. Na dużej scenie wystąpili między innymi tacy artyści jak Mr. X & Mr. Y, Mark Spoon, Hardy-Hard, Monika Kruse, Frank Muller, Dj Jaco czy Members od Mayday. W sumie piętnastu DJ’ów i trzy live-acty.

Z roku na rok na dużej scenie występowały coraz popularniejsze gwiazdy. Wśród nich legendarny Westbam, Blank & Jones czy La Di Da. W sumie naprawdę duża ilość artystów na światowym poziomie.

Od 2000 roku, czyli od pierwszej edycji „polskiego Mayday”, zmieniło się również sporo w zakresie techniki scenicznej, oświetlenia scenicznego i nagłośnienia. To był ciągły proces, oraz dążenie do perfekcji. Wystarczy podać jeden z przykładów – rok 2003 i ogromny przeskok w skali i ilości wykorzystanych urządzeń. 600 metrów konstrukcji aluminiowych, 900 reflektorów PAR 64 ułożonych w czterech systemach matrix, ekran wodny, 120 urządzeń moving light i potężna moc systemu frontowego.

Co roku impreza cieszy się dużym zainteresowaniem.
Fot. GROMYSZ

Nie byłoby polskiej edycji imprezy bez odpowiedniego teamu osób, które tworzyły festiwal od strony technicznej. Praktycznie od początku czyli od 2002 roku za tą część przygotowania festiwalu odpowiada Tomasz Dyrkacz i prowadzona przez niego firma Light Design. Już w 2002 roku wykorzystanych zostało ponad 100 urządzeń Moving Lights, ogromna ilość reflektorów PAR 64, reflektory Air Craft i stroboskopy o dużej mocy. Była też duża ilość laserów.

„Pamiętam czasy gazowych laserów chłodzonych wodą w obiegu otwartym, matrycach z 1000 watowymi parami żarowymi. Na jednej z edycji osiągnęliśmy prawie 1MW (megawat) poboru mocy z sieci!” – Tomasz Dyrkacz.

Ewoulowały również koncepcje związane z wykorzystaniem systemów nagłośnieniowych. Kilka „markowych gratów” przewinęło się przez te wszystkie lata.

„Przez Mayday, od jego pierwszej edycji, przewinęło się parę systemów dostarczanych przez niemieckie firmy. Tych pierwszych nie pamiętam, potem był EV X-Line. Graliśmy nim z 6 lub 8 punktów. Potem jak pamiętam produkowałem jakąś mniejszą transową imprezą gdzie grało Pol-Audio SLA… grało fajnie. Tam poznałem Krzyśka Śramę i zaryzykowałem użycie systemu SLA na kolejnej edycji Mayday w Katowicach” – dopowiada Tomasz.

Tegoroczna edycja Mayday to już prawdziwy majstersztyk. I to nie tylko ze względu na fakt wykorzystania ogromnych ilości urządzeń oświetleniowych, laserów i elementów pirotechnicznych. To również dzięki świetnie przygotowanym setupom nagłośnieniowym. W tym roku (co nas bardzo cieszy) kolejny raz postawiona na rodzime systemy Pol-Audio. W tym roku po raz pierwszy zagrał nowy system w ofercie producenta czyli CLA 210 w niesamowitej ilości bo na froncie znalazło się 12 sztuk CLA 210 na stronę plus na Showroomie 16 modułów tego systemu.

Pol-Audio CLA 210 to system z dużym potencjałem.
Fot. Pol-Audio

Nowy system CLA z fabrycznymi presetami napędzany był dedykowanymi wzmacniaczami mocy Powersoft (w tym rewelacyjne X8 czy sprawdzone K-3, K-8 i K-10). Oczywiście nie tylko CLA 210 był bohaterem tej imprezy. Na scenach pracowały systemy monitorowe oparte na sprawdzonych konstrukcjach Pol-Audio SLA 208, Pol-Audio TP 118 – 1000 czy Pol-Audio PA 215.

„Pol-Audio CLA 210 zdecydowanie zaskakuje klarownością dźwięku, jego szczegółowością. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów na FOH można było bez wysiłku rozmawiać choć przy pomiarach decybelomierzem było około 110-118 dB…” –  Tomasz Dyrkacz z Light Design.

Rozmowy, rozmowy i rozmowy czyli opowieść o początkach, historii i tegorocznej edycji festiwalu. Z wyżej wspomnianym Tomkiem Dyrkaczem, który odpowiedzialny jest za każdą edycję tej imprezy, rozmawiamy o logistyce, oświetleniu, laserach i koncepcjach nagłośnieniowych. Do tego udało nam się złapać Krzyśka Śramę, który przybliżył nam projekt nagłośnia i problematykę z jaka w tym roku musiał się zmierzyć podczas strojenia systemy głównego.

Realizator.pl: Tomek, od kiedy zajmujesz się organizacją techniczną katowickiej edycji Mayday?

Tomasz Dyrkacz [Light Design]: Można powiedzieć, że od pierwszej edycji czyli od 2001 roku, choć wtedy pracowałem dla TV Viva Polska.

Jaki zakres obowiązków został Tobie powierzony?

Przy drugiej edycji zajmowałem się wyłącznie oświetleniem. Projekt, setup i wytyczne dostawaliśmy prosto z Niemiec. Od trzeciej edycji zacząłem projekty realizować osobiście – układać setup. Przejąłem też realizację światła. Po latach spędzonych jako oświetleniowiec na niemieckich dyskotekach (Dorian Gray, Pentagon) i w Polsce (Kanty, Piramida) zaczęło to przynosić doskonałe efekty. Przy każdej kolejnej edycji dochodziły nowe obowiązki: logistyka czy nadzór nad całością produkcji… Po 10 latach stałem się człowiekiem instytucją na tej imprezie, ściągając organizatorowi eventu – Jerzemu Kupczakowi – masę obowiązków z głowy, co zresztą było naszym zamysłem od początku współpracy.

Format ma znaczenie…
Fot. GROMYSZ

Jako producent jestem bardzo zżyty z ekipami produkcyjnymi czyli TSE, Pol-Audio, DJ Pro i Mediam. To firmy z którymi pracuję przy Mayday od wielu, wielu lat. Wypracowałem sobie szczególny rodzaj więzi ze współpracownikami. Owszem, wymagam dużo, czasem też sporo wymyślam podczas samego etapu budowy, ale też bardzo dbam o to, aby ekipy miały odpowiednie hotele, czas pracy, spokój podczas montażu czy odpowiedni sprzęt (zwyżki, podnośniki, itd.). Brzmi śmiesznie, ale zdecydowanie przekłada się to na całokształt produkcji, na samą imprezę. Podczas montażu nie ma spinek, ciśnień, a słychać jedynie słowa: dziękuję, proszę, przepraszam. Te słowa naprawdę czynią cuda. Niestety z doświadczenia wiem, że rzadko je słyszymy na montażu.

Zgadzam się z Tobą. Pamiętasz początki Mayday w Polsce?

Dla mnie Mayday zaczął się w roku 1997 w Dortmundzie. To było „Sonic Empire” gdzie pojechałem jako normalny biletowany klient… fascynujące doświadczenie. Potem, rok później, edycja „Save the robots”. W roku 1998 zaczęła się moja przygoda z Krzysztofem Mikulskim i telewizją Viva Polska gdzie byłem odpowiedzialny za oświetlenie.  I tak w 2001 roku wylądowałem w katowickim Spodku na pierwszym polskim Mayday gdzie realizowaliśmy transmisję tej imprezy – 12 kamer, wóz i realizator światła, który realizował tylko koncerty rockowe i wydawało mu się że już wszystko umie… było nerwowo, ale jakoś się udało. Tam poznałem Jurka Kupczaka który po 10 minutach rozmowy zaproponował mi abym zająć się kompleksowo techniką tego oraz innych organizowanych przez niego eventów.

Czy to był od początku polski festiwal na skalę międzynarodową?

Tak, line-up zawsze był międzynarodowy, okraszony gwiazdami gatunku z różnych zakątków świata, którzy byli w stanie zapewnić nam międzynarodową publiczność. Co roku na Mayday przyjeżdża kilkanaście autokarów z fanami tej imprezy z całej Europy.

Mayday to impreza na skalę międzynarodową.
Fot. Mayday

Światło, dźwięk, multimedia, lasery… jak to było jeszcze kilka lat temu, a jak jest teraz?

Zawsze fajnie ☺ Pamiętam czasy gazowych laserów chłodzonych wodą w obiegu otwartym, matrycach z 1000 watowymi parami żarowymi. Na jednej z edycji osiągnęliśmy prawie 1MW (megawat) poboru mocy z sieci! Potem impreza technicznie ewoluowała w takim samym tempie jak technika sceniczna czyli jest to ciągły proces.

Tradycją Mayday jako eventu jest najnowsza technika sceniczna. Zawsze staramy się, aby czymś zaskoczyć publiczność, co przy imprezie która jest już pełnoletnia (w tym roku odbyła się osiemnasta edycja) jest rzeczą trudną. To kwestia kreatywności.

Ciekawi mnie proces projektowy. Kiedy zaczynacie przygotowania?

W zasadzie zaraz po skończonej edycji, po podsumowaniu co wyszło co nie i czy zamierzony efekt został osiągnięty, zastawiamy się jak to zrobić w przyszłym roku. Od kilku lat współpracuję ściśle z Michałem Dobkiem (kiedyś pracował w TSE, teraz u Artura Szymana w firmie LightUP). To świetny realizator i designer, doskonale się z nim pracuje. Wspólnie pracujemy nad designem, ustalamy setup. Wspólnie szukamy nowych rozwiązań. W zasadzie projekt na Mayday powstaje w okresie styczeń – wrzesień. Kontaktujemy się czasem kilka razy dzienne, coś poprawiamy, zmieniamy…

Pomiędzy są oczywiście zezwolenia, atesty, czy zgody?

Wcześniej, kiedy w Spodku można było powieszać Pre Rig, co też skrzętnie wykorzystywaliśmy, całość projektu (punkty powieszeń, obciążenia statyczne i dynamiczne) trafiało do biura projektowego związanego z obiektem i tam powstawała opinia dotycząca możliwości podwieszenia. To była podstawa. Potem kiedy remont obiektu i jego ogólne zużycie wykluczyło możliwości podwieszania, przeszliśmy na konstrukcję typu Ground Support. Tak więc kwestia atestów zamyka się w wielkiej teczce z dokumentami którą przywozi Łukasz Kubiak (TSE) na czas montażu i imprezy. W tej teczce znajdują się atesty i certyfikaty na cały materiał który używany do setupu czy scenografii.

Organizator postawił na rozwiązania Pol-Audio. Systemem głównym był najnowszy CLA 210.
Fot. Pol-Audio

Jeśli natomiast używamy pirotechniki to wszelkie atesty wysyłane są do mnie, a ja je przekazuje bezpośrednio do Straży Pożarnej, która wydaje na ich podstawie zezwolenie na ich użycie podczas imprezy.

Na którym etapie odbywa się dobór urządzeń i konkretnych systemów?

Tym zajmujemy się już we wstępnej fazie projektu. Choć robimy to nieco od tyłu… Wiemy jakie możliwości mają dane urządzenia i wiemy jak chcemy ich użyć (co mają pokazać). Pozostaje jedynie kwestia formy poszczególnych elementów projektu. Wizję mamy w głowach.

Podejrzewam, że z roku na rok wymagania w tym zakresie rosną. Tegoroczna edycja była inna od zeszłorocznej?

To właśnie jest wyróżnikiem tego festiwalu.  Każda edycja różni się o poprzedniej, ale nie można powiedzieć że jest lepsza czy gorsza. Jest po prostu inna. Musimy pamiętać o tym, że nasza publiczność zna doskonale inne tego typu imprezy – szczególnie te zachodnie więc wymagania rosną. To dobrze bo my zdecydowanie już od wielu lat nie mamy czego się wstydzić. Polski Mayday osiągnął stabilny i europejski poziom. To co nas różni od niemieckiej edycji to kwestia hali (Dortmunder Westfalen Halle jest dużo większa od Spodka), oraz budżetu na technikę. Choć muszę przyznać, że co roku dysponuję naprawdę dużą kwotą na technikę, nie wiem czy nie największą w skali kraju, jeśli porównamy imprezy tego typu produkowane w Polsce.

Jak wyglądał setup oświetleniowo?

Może to wypunktuję:

  • 26 x CLAY PAKY ALEDA K20 B-EYE,
  • 24 x ROBIN LED WASH 1200,
  • 60 x AYRTON MAGIC BLADE FX,
  • 44 x AYRTON MAGIC PANEL FX,
  • 48 x ROBIN MINI POINTE,
  • 60 x CLAY PAKY SHARPY,
  • 16 x VARI LITE VL 3500 SPOT,
  • 24 x SGM X-5,
  • 80 x SIXPACK,
  • 12 x MOLEFAY TWO LIGHT,
  • 144 x LED BALL na wyciągarkach linowych,
  • 30 x wentylator LED,
  • 672 x HI STRIP LED,
  • 45 m2 DIODY TRANSPARENTNEJ 10mm raster.

Oprawa wizualna to ważny element tej imprezy.
Fot. GROMYSZ

Dobre światło to chyba podstawa?

ODPOWIEDNIO UŻYTE ŚWIATŁO – tak! Razem z artystami, dźwiękiem, muzyką i publicznością to podstawa udanego eventu. Wielokrotnie podczas mojej pracy na różnych produkcjach przekonałem się, że często ilość urządzeń nie przekłada się na końcowy efekt. Nie chodzi tu o to, że dużo urządzeń to ZŁO… absolutnie. Każde urządzenie to narzędzie i trzeba zdawać sobie sprawę jak go użyć, co chce się osiągnąć. Widziałem już produkcje gdzie przy minimalnym nakładzie środków udawało się osiągnąć magiczna atmosferę. Widziałem też takie imprezy gdzie wisiały setki urządzeń świecących bez ładu i składu, często wszystkie na raz. Można i tak, ale to chyba nie o to chodzi.

Światło to środek artystyczny, za jego pomocą można zabrać publiczność w cudowną, niezapomnianą wycieczkę. Dodatkowo ważnym aspektem prze samej realizacji Mayday jest to, że kilka dni poświęcamy na to aby zapoznać się z muzyką artystów z którymi przyjdzie nam pracować.

Nie można zaświecić takiej imprezy nie znając choć w niewielkim stopniu muzyki  którą musisz zilustrować.

Mogę sobie jedynie wyobrazić skalę programowania „deski”…

No teraz to już jest łatwo, mamy programowanie wirtualne. Do pewnego czasu stoły programowaliśmy w nocy przed imprezą na gotowym setupie urządzeń. Teraz w chwili kiedy pierwsze ciężarówki ze sprzętem są rozładowywane przed Spodkiem, wyciągamy 2 stoły, komputery z WYSiWYG, parę dużych monitorów i w cieplutkim biurze w Spodku zaczynamy programowanie… 2 dni schodzi na sam Time Code do 20 minut seta Friends of Mayday – naszego kulminacyjnego punktu imprezy. Dzień przed imprezą przenosimy się na FOH gdzie dokonujemy małych poprawek pozycji, itd. Przy odpowiednej ilości programistów (2, 3 zgrane osoby) praca idzie szybko i przyjemnie.

Stanowisk0 FOH czyli centrum sterowania wszechświatem 🙂
Fot. Mayday

Najbardziej interesuje mnie jednak dźwięk. Jakie cechy musi spełniać system, żebyś był zadowolony z dźwięku?

Myślę, że dźwięk powinien być, niezależnie od rodzaju imprezy/muzyki, jak najlepszy. W przypadku muzyki mechanicznej (granej przez Dj’ów) nie jest to jakieś karkołomne zadanie, choć sami artyści nie ułatwiają nam pracy. Bardzo często grają na przesterach i z tego co wychodzi z miksera na didżejce nie da się już ujarzmić bez pogorszenia jakości/głośności tego co oddaje system. Ale i na to mamy swoje sposoby☺

Jakie systemy przewijały się podczas wszystkich edycji festiwalu?

Przez Mayday, od jego pierwszej edycji, przewinęło się parę systemów dostarczanych przez niemieckie firmy. Tych pierwszych nie pamiętam, potem był EV X-Line. Graliśmy nim z 6 lub 8 punktów. Potem jak pamiętam produkowałem jakąś mniejszą transową imprezą gdzie grało Pol-Audio SLA… grało fajnie. Tam poznałem Krzyśka Śramę i zaryzykowałem użycie systemu SLA na kolejnej edycji Mayday w Katowicach. System uzyskał bardzo dobre recenzje zarówno publiczności jak i naszych niemieckich kolegów – organizatorów niemieckiej edycji Mayday. Co roku dokładaliśmy moduły i basy, zmieniał się amping, graliśmy z czterech punktów…

W tym roku Pol-Audio zaprezentowało CLA 210. O tym systemie słyszałem już dawno, znając Leszka Polanowskiego – świetnego fachowca, ale przede wszystkim PASJONATA dźwięku. Wiedziałem, że to będzie grało dobrze. Zagrało rewelacyjnie!

Czym ten system Ciebie zaskoczył?

Zdecydowanie zaskakuje klarownością dźwięku, jego szczegółowością. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów na FOH można było bez wysiłku rozmawiać choć przy pomiarach decybelomierzem było około 110-118 db. Niestety nie wszystkim się to podobało, ale o tym może w podsumowaniu naszej rozmowy.

Klarowność i szczegółowość to cechy nowego CLA 210.
Fot. Pol-Audio

Porównajmy CLA 210 to starszych konstrukcji Pol-Audio…

Mniejszy, lżejszy i z tego co wiem to świetny stosunek ceny do jakości. Pol-Audio zyskało i zyskuje nadal uznanie tak wśród artystów jak i realizatorów.

Jak wyglądał festiwalowy setup?

Krzysztof Śrama: Setup był podzielony na Arenę i Showroom. Każdy z nich składał się z systemu frontowego, oraz systemu monitorowego.

ARENA

  • System POL-AUDIO CLA 210. Front 2 grona po 12 sztuk, tył 2 x po 3 sztuki,
  • Wzmacniacze mocy 2 x POWERSOFT X8,
  • Frontfill POL-AUDIO SLA 208 – 4 x 4 sztuki,
  • Wzmacniacze mocy 4 x POWERSOFT K-3,
  • Procesor XILICA XD4080,
  • Subwoofery – 44 sztuki POL-AUDIO TP 118 – 1000,
  • Wzmacniacze 7 x POWERSOFT K-20,

System monitorowy

  • POL-AUDIO SLA 208 – 2 x 4 sztuki,
  • POL-AUDIO TP 118 – 1000 – 2 x 2 sztuki,
  • Wzmacniacze mocy POWERSOFT K-3, K-8, K-10,
  • Procesor XILICA XD4080.

Showroom

  • System POL-AUDIO CLA 210 – 16 sztuk,
  • Wzmacniacz mocy POWERSOFT X8,
  • Basy POL-AUDIO TP 118 – 1000 – 18 sztuk,
  • Wzmacniacz mocy POWERSOFT X8.

System monitorowy

  • 2 x POL-AUDIO PA 215 – 1000,
  • 2 x POL-AUDIO TP 118 – 1000,
  • Wzmacniacz mocy POWERSOFT X8.

2 x 12 modułów szerokopasmowych CLA 210. Tyle „systemu” znalazło się na froncie.
Fot. Pol-Audio

Z czym musieliście się zmierzyć podczas projektowania poszczególnych stref nagłośnienia?

Pierwszy raz uczestniczyliśmy przy produkcji Mayday w 2006 roku, nagłaśnialiśmy wtedy drugą salę – lodowisko. Pamiętam jak przychodzili producenci Mayday i oglądali czym dysponujemy, wtedy graliśmy systemem Coda Audio LA 2225, który napędzaliśmy wzmacniaczami Powersoft. Przy okazji sam mogłem zobaczyć jak robi to zachodnia ekipa w Polsce, niestety sposób nagłośnienia płyty spodka mnie nie zachwycił – ustawili 8 podestów, na których grał system EV z zewnątrz do wewnątrz, kompletnie odpuszczając publiczność zgromadzoną na trybunach. Pierwsza moja myśl była taka – po co zabierać miejsce na płycie (postawienie rusztowania 2,5 x 2,5 m + wygrodzenie) i dlaczego nic nie gra w kierunku trybun. I tutaj następuję spotkanie z Tomkiem i Jurkiem.

Od samego początku naszej współpracy z Mayday Polska musimy spełniać jeden warunek – gramy z czterech punktów, tak jak w dyskotece. Niestety nie jest to optymalne rozwiązanie, ponieważ taka konfiguracja rozmywa dźwięk i nie daje spójności. Zawsze dążymy do tego, żeby od sceny czuć było energię – dlatego wieszamy dwa duże grona na froncie L – R, a system, który jakoby zamykający przestrzeń głównego punktu publiczności (płyta) jest mniejszy i żeby nie przeszkadzał gra na zewnątrz – w kierunku schodów wejściowych.

Daleko musieliście zagrać?

W tym roku ze względu na rozbudowaną scenografię, płyta została ograniczona do 30 metrów. Wykorzystaliśmy to, że mogliśmy system podwiesić na 11 metrów i z frontu nagłośniliśmy płytę oraz dwa poziomy trybun, które znajdują się centralnie naprzeciw sceny – takie były założenia organizatora, nie nagłaśniamy całych trybun.

Jak to wyglądało od strony zestrojenia systemu. Mam tutaj na myśli model strojenia – eq, opóźnienia, itp.?

System składał się z dwóch głównych gron L-R, frontfill – a, outfill – a, oraz zestawu niskotonowego w skład, którego wchodziły 44 basy TP 118 – 1000.

Pracę zaczęliśmy oczywiście od symulacji w aplikacji EASE Focus 3 z której korzystamy od wielu lat przy okazji pracy ze wszystkimi naszymi źródłami liniowymi. Znacznie ułatwia nam to kwestie optymalizacji systemu pod kątem równomiernego pokrycia. Zazwyczaj wiąże się to z kilkoma iteracjami symulacji i drobnych poprawek, ale daje nam to bardzo dobry punkt wyjścia do właściwego strojenia systemu na miejscu.

Pol-Audio CLA 210 w trakcie montażu.
Fot. Pol-Audio

W przypadku CLA 210, EASE Focus może naprawdę nieźle obliczyć optymalne „kątowanie” grona ze względu na system podwieszania, który pozwala w początkowym zakresie uzyskać krok nawet 0,5 stopnia. To daje nam możliwość bardzo precyzyjnego ukierunkowania poszczególnych modułów. To nie jest tak, że system z większym krokiem kątów nie zagra dobrze, po prostu nie da się go tak dokładnie ukierunkować.

Wyniki symulacji EASE Focus 3 to dość dokładna, jednak w pewnym stopniu uproszczona predykcja pokrycia – nie uwzględnia np.: ścian lub chłonności materiałów. Z tego względu musimy wprowadzić pewną korekcją pod kątem warunków panujących w Spodku. Pracę oczywiście zaczęliśmy od wczytania dedykowanego presetu, który jest również uwzględniony w bibliotece systemu aplikacji EASE Focus 3. Następnie po wykonaniu serii pomiarów wprowadziliśmy nieznaczne zmiany dla uzyskania optymalnego brzmienia dla tego obiektu.

Jednym z bardziej czasochłonnych aspektów strojenia systemu jest zgranie ze sobą czterech źródeł skierowanych centralnie na płycie Areny. Wiąże się to między innymi ze zgraniem fazowym poszczególnych źródeł ze sobą w optymalnie dobranych punktach, ponieważ nie da się tego przy tej ilości źródeł zrobić idealnie dla całej płyty. Jednak, zdaje się, że dokładnie na tym, prawie zawsze polega praca firm nagłośnieniowych – na pogodzeniu teoretycznie idealnego umieszczenia systemu z wymaganiami organizacyjnymi, oraz technicznymi obiektu w celu uzyskania optymalnie pokrycia dźwiękiem na całym obszarze odsłuchowym. Tutaj nie zakładaliśmy uzyskania niczego mniej i wydaje mi się, że godziny poświęcone na przygotowania i konfigurację dały dobry efekt.

Producent dostarcza z CLA 210 autorskie presety?

Tak, z założenia producenta POL-AUDIO najnowszy system CLA 210 ma być systemem zamkniętym dostarczanym wyłącznie z dedykowanymi procesorami, wzmacniaczami i oczywiście presetami.

System główny „napędzany” był przez znakomite wzmacniacze mocy POWERSOFT X8.
Fot. Pol-Audio

Jak radzą sobie moduły szerokopasmowe z reprodukcją całego pasma?

Z mojego punktu słyszenia – doskonale… system jest bardzo transparentny w całej szerokości pasma.

Tego typu muzyka potrzebuje chyba także dużej dawki energii?

Zdecydowanie tak! Ważne jest również równomierne pokrycie basem całej powierzchni gdzie bawią się ludzie… Tu dobrze radzą sobie basy TP 118. Co roku zwiększamy ilość basów (w tym roku było ich około 40 sztuk), żeby nie wysilać głośników, ale zapewnić odpowiednią skuteczność dolnego pasma. W tym roku przy pełnej płycie Spodka bas był wyraźnie odczuwalny na FOH – to dobry rezultat.

Tomku, a co Ciebie zaskoczyło podczas tegorocznej edycji?

Tomasz Dyrkacz [Light Design]: Mogę powiedzieć co zaskoczyło mnie po imprezie. Otóż zaskoczeniem była negatywna reakcja części publiczności na nowe nagłośnienie. Według sporej ilości osób było za cicho… W komentarzach na portalach społecznościowych pisano, że ludzie wychodzili z imprezy bez szumu w uszach czy bólu głowy. Jako zarzut podnoszono też to, że można było rozmawiać na sektorach dla publiczności. Ilość decybeli na miernikach nie kłamała… graliśmy tak głośno jak co roku na starym systemie. Ba, mieliśmy jeszcze spory zapas mocy. Niestety ludzie przyzwyczaili się, że głośna muzyka musi męczyć. Jeśli nie męczy to było za cicho… No, a to że dało się swobodnie porozumiewać podczas imprezy – no to już zgroza!!! ☺

Nie miejsce tu na wykłady z zakresu akustyki czy fizyki dźwięku – czytelnicy doskonale wiedzą o co chodzi. Trudno komentować takie zarzuty, ale z tego wynika, że CLA jest systemem na wskroś zachodnim, porównywalnym z najlepszymi markami na rynku.

Riggowanie CLA 210 z bliska.
Fot. Pol-Audio

Chciałbym jeszcze Ciebie zapytać co nas czeka w przyszłym roku?

Już myślimy co nowego zaprezentujemy na kolejnej edycji Mayday. Mamy pewne pomysły, ale tego jeszcze nie mogę zdradzić.

Bardzo dziękuję za rozmowę

Dziękuję.

Specyfikacja sprzętowa:

ARENA

  • System POL-AUDIO CLA 210. Front 2 grona po 12 sztuk, tył 2 x po 3 sztuki,
  • Wzmacniacze mocy 2 x POWERSOFT X8,
  • Frontfill POL-AUDIO SLA 208 – 4 x 4 sztuki,
  • Wzmacniacze mocy 4 x POWERSOFT K-3,
  • Procesor XILICA XD4080,
  • Subwoofery – 44 sztuki POL-AUDIO TP 118 – 1000,
  • Wzmacniacze 7 x POWERSOFT K-20,

System monitorowy

  • POL-AUDIO SLA 208 – 2 x 4 sztuki,
  • POL-AUDIO TP 118 – 1000 – 2 x 2 sztuki,
  • Wzmacniacze mocy POWERSOFT K-3, K-8, K-10,
  • Procesor XILICA XD4080.

Showroom

  • System POL-AUDIO CLA 210 – 16 sztuk,
  • Wzmacniacz mocy POWERSOFT X8,
  • Basy POL-AUDIO TP 118 – 1000 – 18 sztuk,
  • Wzmacniacz mocy POWERSOFT X8.

System monitorowy

  • 2 x POL-AUDIO PA 215 – 1000,
  • 2 x POL-AUDIO TP 118 – 1000,
  • Wzmacniacz mocy POWERSOFT X8.

Fot. GROMYSZ

Fot. Mayday

Fot. GROMYSZ

Fot. Pol-Audio

Fot. Pol-Audio

Fot. Pol-Audio

Fot. Pol-Audio

Fot. Pol-Audio

Fot. Pol-Audio

Fot. Gromysz

Fot. Mayday

Fot. Gromysz

Fot. Gromysz

Fot. Pol-Audio

Fot. Gromysz