02-12-2022

Jakub Krzywak

Od dawna próbowałem namówić Michała na rozmowę. I nie to żeby odmawiał ale ciągle brakowało czasu. Praca w japońskim oddziale SHURE na pewno jest inspirująca jednak wiąże się z dużymi poświęceniami. To w ogóle niesamowite, że można spełniać tak niesamowite marzenia! Wyjazd do Japonii na stałe to przecież nie jest zwykły urlop, wyjazd na dwutygodniową realizację czy trasę koncertową. To zobowiązanie na dłuższe okres czasu, branie odpowiedzialności za najbliższych i tęsknota za nimi. Japonia może być jednak tego warta! Moja rozmowa z Michałem jest jedną z najdłuższych jakie przeprowadziłem. Nareszcie trafiłem na godnego rozmówcę z którym mogłem rozwinąć różne tematy. Ja tak naprawdę bardzo chciałem poznać motyw wyjazdu Michała, logistykę takiej podróży oraz co zmienia się w perspektywie czasu mieszkając w tak odległym miejscu. Oczywiście nie zabrakło dyskusji o technologii bo jednak nie za często mam możliwość kontaktu z osobą związaną bezpośrednio z producentem. To inspirująca podróż w kulturę w której wszystko jest w zupełnie innych barwach. To rozmowa o wyzwaniach dnia codziennego, technologii oraz niesamowitej przygodzie.

Jakub: Michał, powiedz mi dlaczego Japonia?

Michał Gołębiowski: Japonia zawsze była krajem, który mnie interesował. Poczynając od kultury aż po język, który moim zdaniem jest jednym z ładniej brzmiących języków na świecie. 

Historia pierwszego kontaktu z Japonią jest wręcz anegdotyczna i sięga do czasów, których młodsi czytelnicy mogą nie pamiętać. Pozwól, że użyję dwóch haseł, które dla ludzi z pokolenia mojego i starszego powinny wystarczyć: Polonia 1, Kapitan Jastrząb. Wtedy narodziło się marzenie o odwiedzeniu Kraju Kwitnącej Wiśni i chociaż przez kolejne lata życia absolutnie nie był to cel nadrzędny, pod który podporządkowane byłyby wszystkie ruchy i decyzje, Japonia zawsze siedziała mi gdzieś z tyłu głowy.

Kiedy pomyślałeś, że ten kraj faktycznie może stać się Twoim domem?

Marzenie o zamieszkaniu i pracy w Japonii, już bardziej jako cel, a niżeli tylko luźna myśl, pojawiło się w roku 2011 kiedy to po raz pierwszy odwiedziłem ten kraj w celach turystycznych. Miałem wtedy 22 lata, byłem aktywny zawodowo już od paru lat i wiedziałem, że chciałbym kiedyś pracować w firmie Shure. Pozostało wymyślić jak to wszystko połączyć – mieszkanie w Japonii i pracę dla firmy Shure. 11 lat temu, w mojej głowie zapadły pewne decyzje, a następne 7 lat to już mieszanka pracy, pogoni za rozwojem oraz odrobiny szczęścia.

Michał podesłał mi kilka zdjęć z Japonii

Ile czasu minęło od momentu decyzji do samego wyjazdu?

Pozwól, że trochę rozwinę i odpowiem na pytanie: “Ile czasu minęło od momentu pojawienia się okazji do faktycznego przekroczenia granicy”, gdyż samo podjęcie decyzji to tylko wycinek z całego ciągu zdarzeń. 

Japonia jest jednym z tych krajów do których bardzo ciężko jest przyjechać na tzw. “zmywak” czyli przylecieć i zacząć rozglądać się za pracą już na miejscu. Przede wszystkim na przeszkodzie stoją dość wysokie wymagania wizowe, które trzeba spełnić, żeby otrzymać wizę pracowniczą. Nie inaczej było w moim przypadku. Pomimo rozpoczęcia aktywności zawodowej jeszcze przed osiągnięciem pełnoletniości, żeby zadowolić Japoński Urząd Imigracyjny, zarekomendowane zostało mi zaczekanie z aplikacją kilka miesięcy dłużej, żeby czas aktywności zawodowej mógł zostać policzony od zakończenia liceum (a dokładnie od czasu ukończenia 18’go roku życia), co miało znaczenie w kontekście praw do uzyskania odpowiedniej kategorii wizowej.

Wracając do pytania, pierwszy kontakt z firmą Shure w sprawie podjęcia pracy w Japonii odbył się na jesieni 2016 roku, z oryginalnym planem na rozpoczęcie pracy w roku 2017. Finalnie do Japonii przylecieliśmy (wraz z ówczesną Narzeczoną, dziś już Żoną) 20 sierpnia 2018 roku, pracę natomiast zacząłem 3 września 2018 roku. Całość trwała niespełna dwa lata – od pierwszego kontaktu po lądowanie na lotnisku Narita. 

Piękny krajobraz

Wrócę jeszcze do Japonii, ale teraz powiedz mi trochę więcej o swoich początkach w branży. 

Moja praca w branży zaczęła się od osoby mojego ojca, który jako wieloletni pracownik Telewizji Polskiej zajmował się systemami bezprzewodowymi używanymi do realizacji programów telewizyjnych. W tamtych czasach mikrofony bezprzewodowe dopiero zaczynały pojawiać się na polskich scenach, a osoby zajmujące się tą częścią naszej branży można było policzyć na palcach jednej ręki. Oczywiście sam rynek wyglądał inaczej niż dziś, bo przecież przez wiele lat Telewizja Polska właściwie nie miała konkurencji, dopóki w latach 90-tych nie pojawiły się pierwsze stacje komercyjne. Istnieje duża szansa, że starsi koledzy po fachu, którzy to dziś czytają, mieli okazję “przeciąć się” gdzieś z moim ojcem, gdy ten było jeszcze aktywny zawodowo. Okazją do tego mogły być festiwale w Sopocie czy Opolu, na których czuwał nad prawidłowym funkcjonowaniem systemów bezprzewodowych.

Jak łatwo wywnioskować, miałem okazję jeździć z ojcem jako mały chłopiec, najpierw podpatrując jak ta praca wygląda, by potem, wraz z wiekiem, powoli przejmować różne obowiązki i pracować na własny rachunek. Pozwoliło mi to nabyć dużo wiedzy praktycznej, z pierwszej linii frontu, co zdecydowanie było istotne dla całej dalszej kariery zawodowej. 

O zmroku w stolicy Japonii…

Masz na koncie całkiem sporo zrealizowanych festiwali czy koncertów.

Kilka udało się zrealizować 😉 Myślę, że wielu z nas nie jest w stanie zliczyć dziesiątek czy setek koncertów, festiwali i sztuk wszelakich, mniejszych i większych. Najlepszym testamentem zawsze bywają naręcza identyfikatorów, które każdemu walają się gdzieś po domu i tak jak i mnie, pewnie każdemu jest się ciężko z nimi rozstać, mimo, że zajmują miejsce i czasami przypominają o sztukach o których wolelibyśmy, żeby nikt nam nie przypominał ;). 

Podczas kilkunastu lat pracy w Polsce udało mi się przyłożyć rękę do festiwali w Opolu, Sopocie czy też takich jak Orange czy Opener. Nie wspominając już o najróżniejszych wydarzeniach muzycznych i programach telewizyjnych. W ostatnim czasie do CV udało się dorzucić kilka dość znanych festiwali japońskich, takich jak Fuji Rock Festival czy Rising Sun Rock Festival. Co ciekawe, festiwale stricte muzyczne nie zawsze wiążą się z używaniem dziesiątek czy setek systemów bezprzewodowych. Za to najmniejsze programy telewizyjne potrafią wykorzystywać tych systemów więcej niż by zdrowy rozsądek nakazywał 🙂 

W tym miejscu chciałbym dodać, że lata pracy w Polsce pozwoliły mi poznać setki wspaniałych osób. Zarówno fachowców z najwyższej półki, jak i osoby, które dopiero zaczynały, a dziś można je zaliczać do topu naszej branży. Moje doświadczenie zawodowe było budowane pracą z “bezprzewodami” ale również pracą z ludźmi, od których wiele się nauczyłem, nawet jeżeli nie zawsze była to wiedza ściśle związana z radiem. Wiele pomyślnie zrealizowanych sztuk to efekt pracy zespołowej i nie należy o tym zapominać.

Michał na stanowisku jako RF engineer

Z jakimi trudnościami musi się dzisiaj zmierzyć inżynier przy tak dużych i skomplikowanych imprezach?

Wydaje mi się, że główne problemy są od lat takie same. Kurczące się pasmo oraz problem z prawidłowym podejściem do akredytowania/akceptowania systemów bezprzewodowych. Co szczególnie ważne w przypadku festiwali telewizyjnych, gdzie zespoły występują jeden za drugim, nie ma godzinnych change-overów i trzeba być nieustająco czujnym i elastycznym jeżeli chodzi o wprowadzanie zmian last-minute w precyzyjnie rozpisanym planie.

Japońskie prawo dotyczące używania systemów bezprzewodowych bardzo jasno określa co wolno, w jakim paśmie i z jaką mocą. W połączeniu z użytkownikami, którzy podążają za regulacjami, jadąc na miejsce pracy w 99% wiemy co się wydarzy. 

Dodatkowo, bardzo ważna jest komunikacja między podmiotami, która pozwoli ustalić jakie systemy powinniśmy zabrać, żeby dla wszystkich znalazło się trochę pasma. Oczywiście, firma nagłośnieniowa przeważnie oferują jakieś “house mics & IEMs” dla tych, którzy własnych systemów nie posiadają, lub nie mogą ich użyć, bo te nie spełniają wymogów prawnych. 

Z mojego doświadczenia wynika, że w Japonii komunikacja dotyczą riderów, itd., przebiega bardzo sprawnie. Dodatkowo nikt nie próbuje używać sprzętu, który używany być nie powinien, nie wspominając o osobach, które włączają swoje nadajniki niespodziewanie, nie konsultując się z nikim. Znany wszystkim festiwalowiczom problem z ENG, o tyle nie jest dotkliwy, że ekipy te przeważnie używają bardzo wąskiego wycinka pasma, które jest dostępne dla wszystkich – bez licencji. W związku z tym dość łatwo jest ominąć to pasmo, a wymienione wcześniej ekipy co najwyżej będą wchodziły sobie w drogę nawzajem. 

Jak widać, podstawowe wyzwania czy też trudności, ale też i sposoby do poradzenia sobie z nimi są dość podobne niezależnie od szerokości geograficznej. Największą różnicą przekładająca się na efekt końcowy, są w mojej ocenie: odpowiednie regulacje prawne oraz dyscyplina i wysoka kultura pracy użytkowników systemów przedprzewodowych. O ile to pierwsze da się stworzyć, to na zmianę mentalności czasem potrzeba lat.

Czy Ty pamiętasz jeszcze systemy analogowe czy „wskoczyłeś” na rynek już w momencie kiedy technologia cyfrowa dominowała?

Oczywiście, że pamiętam! Miałem to szczęście, że poprzez Telewizję Polską, od początku kariery miałem możliwość obcowania z najwyższymi liniami produktowymi różnych producentów. Jeden z systemów, na którym zagrałem niezliczone ilości sztuk na początku swojej kariery, to Shure UHF czyli poprzednik złotego standardu w branży, serii UHF-R.

Cieszę się, że załapałem się na czasy systemów analogowych, gdyż pchnęło mnie to do sięgnięcia po wiedzę dotyczącą radia, co wkrótce zamieniło się w prawdziwą pasję. Do dziś sam fakt, że człowiek przewidział istnienie fali elektromagnetycznej, a w wyniku dalszych badań i eksperymentów dowiódł jej istnienia i rozwinął do stopnia, że dziś urządzenia bezprzewodowe są nieodzowną częścią naszego życia wydaje mi się być niezmiernie pasjonująca. 

Oczywiście, dzięki systemom cyfrowym praca może być łatwiejsza, a same systemy cyfrowe “wybaczają” więcej. Koordynacja 100 kanałów systemu UHF-R w paśmie R9 była zdecydowanie większym wyzwaniem niż dziś skoordynowanie takiej samej lub nawet większej ilości kanałów używając systemu Axient Digital.

Wróćmy na chwilę do Japonii. Praca dla japońskimi firm rentalowych różni się znaczącą od tej, którą znałeś z naszego rynku?

Ciężko jest mi się wypowiadać na temat pracy w japońskich firmach rentalowych, gdyż sam w takiej nie pracuję 🙂 Ciekawą rzeczą jest na pewno fakt, że firmy nagłośnieniowe w Japonii zatrudniają swoich pracowników (od biura po technikę) na pełnoprawne umowy o pracę. Po części jest to związane z tym, że na japońskim rynku pracy (niezależnie od branży) jednoosobowe działalności gospodarcze stanowią zdecydowaną mniejszość. Taki rodzaj prowadzenia działalności kojarzy się w Japonii z brakiem stabilności zatrudnienia i może niekiedy być poważną przeszkodą, na przykład przy braniu kredytu hipotecznego. 

Bardziej namacalnymi różnicami, które łatwo jest mi zauważyć, to ściśle przestrzegane godziny pracy, porządne wyżywienie (w tym dostęp do napojów i lekkich przekąsek/zupek non-stop) oraz korzystanie z całych zespołów stagehands, którzy pozwalają na sprawniejsze montaże i demontaże, przy jednoczesnym odciążeniu ekipy właściwej. 

Chciałbym jednak zaznaczyć, że ze względu na charakter swojej pracy, mam częściej okazję i przyjemność pracować przy wydarzeniach większego kalibru, więc nie wiem jak może to wyglądać w produkcjach o niższym budżecie. Nie podejrzewam, żeby warunki miały być drastycznie gorsze, ale chcę zaznaczyć, że jest to tylko moja subiektywna ocena wynikająca z tego co było mi dane obserwować. To tak słowem wyjaśnienia, zanim wszyscy rzucą robotę i zaczną walić drzwiami i oknami do Japonii 😉

To bardzo możliwe 🙂 A jak wygląda poziom wiedzy w Japonii?

Japończycy to zdecydowanie profesjonaliści. Zawsze przygotowani. Jeżeli zadają pytania, to można się spodziewać, że będą one bardzo szczegółowe. Co ciekawe, nie zawsze chodzi o wyciągnięcia jakichś szczegółów na temat produktów, np. podczas spotkania z producentem, a raczej okazanie szacunku poprzez pokazanie, że temat został zgłębiony, a pytania nie są powierzchowne czy tendencyjne.

Dodatkowo goszcząc zespoły z zagranicy podczas festiwali jak Fuji Rock, zawsze staram się uskutecznić jakiś small-talk z realizatorami i technikami i nigdy nie usłyszałem złego słowa czy też narzekań na system pracy albo brak wiedzy Japończyków.

Jeżeli chodzi o poziom wiedzy dotyczącej systemów bezprzewodowych, jak w wielu innych miejscach na świecie, ta specjalizacja wciąż nie jest najczęściej wybieraną przez młodych techników. Zdecydowanie więcej osób prze w stronę bycia realizatorem MON lub FOH. To sprawia, że jak już trafiamy na kogoś oddanego bezprzewodom, jest to przeważnie osoba z pasją i odpowiednim poziomem wiedzy. Ogólnie RF engineers to wciąż rzadkość, wydaje mi się, że w skali światowej, a dobrze znanych “guru” jest wciąż tylko kilku, jak Pete Erskine, czy Steve Caldwell, którego miałem okazje poznać przy okazji Tokyo 2020.

Jeden z festiwali

Japończycy dużo się szkolą w zakresie systemów bezprzewodowych czy raczej bazują na praktycznym doświadczeniu?

Zauważyłem, że wszelkiego rodzaju wykłady czy prelekcje, niezależnie od tego czy dotyczą systemów bezprzewodowych czy innej dziedziny z branży audio, przeważnie cieszą się sporym zainteresowaniem. Tak jak w Europie, targi branżowe są zawsze dobrą okazją do przeprowadzania szkoleń tak i tu, odbywające się w połowie listopada targi InterBEE, największe targi audio video w tej części świata były okazją do szkoleń i spotkań z użytkownikami.

Jako firma, która organizuje takowe szkolenia, mogę powiedzieć, że na brak chętnych nie narzekamy. Myślę, że każdy, niezależnie od narodowości i miejsca pracy, powinien jednak łączyć doświadczenie z wiedzą teoretyczną. Nie wszystko da się przeczytać w książkach, ale też nie wszystko da się wywnioskować wpatrując się w case’y.

W Japonii pracujesz dla firmy Shure. Nie będę prezentował tej firmy czytelnikom bo wszyscy znają tego producenta. Marzenia się spełniają?

Tak jak wspominałem wcześniej, praca w firmie Shure była od zawsze dużym marzeniem. Bardzo się cieszę, że udało mi się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i spełnić marzenie o pracy w Shure w biurze w Tokio.

Czym dokładnie się zajmujesz?

Moje stanowisko nosi taką ładną nazwę Field Applications Engineer co równoznaczne jest z rolą supportu technicznego. Do takich najbardziej podstawowych zadań na pewno należy pomaganie naszym klientom w radzeniu sobie z wszelkimi problemami, które mogą ich napotkać przy używaniu sprzętu Shure. 

Rozpiętość tematów bywa ogromna, począwszy od użytkowników produktów konsumenckich, którzy piszą z problemami, które częściej sprowadzają się do braku wiedzy na temat audio ogółem lub dotyczą urządzenia innego producenta do którego nasze urządzenie jest tylko podłączone przez pytania o igły do wkładek gramofonowych, których już nie produkujemy, aż po konsultacje dotyczące jaki system bezprzewodowych będzie najlepszy do takich lub innych zastosowań.

W zależności od potrzeb przygotowuje i sprawdzam przed wysyłką sprzęt, który wysyłamy do klientów jako demo. Jeżeli jesteśmy przy sprzęcie to zajmuję się też urządzeniami, które rozwijamy i znajdują się w fazach alpha oraz beta, co wiąże się z testowaniem, aktualizowaniem oprogramowania czy też pokazami u klientów w celu zebrania feedbacku. Jednym z dobrych przykładów z ostatnich lat było przygotowywanie i testowanie wersji alpha oraz beta takich urządzeń jak odbiornik ADX5D i nasz nowy spectrum manager AD600.

Oprócz tego, aktywnie udzielam się przy wszystkich pracach on-site, niezależnie od tego czy jest to wyjazd do klienta celem rozwiązania problemu ze sprzętem na miejscu czy koordynacja i monitoring systemów bezprzewodowych podczas festiwali i koncertów. Dodatkowo mój czas wypełniają szkolenia i udzielanie wsparcia wewnętrz firmy, kolegom i koleżankom z innych działów, którzy na co dzień mogą nie mieć do czynienia z niektórymi produktami.

Poza tym staram się realizować różne projekty, które pomagają nam w tworzeniu więzi z użytkownikami oraz pozwalają mi rozwijać moje umiejętności. Jednym z takich projektów jest moja autorska seria Pro Tech Tips, która ukazuje się raz w miesiącu na kanale Shure Japan na YouTube. Staram się w niej w przystępny i zwięzły sposób przedstawić różne funkcje, które mogą być trudne do zrozumienia lub nie są zbyt często wykorzystywane. W dzisiejszych czasach czasem łatwiej obejrzeć 5-cio minutowy film na YouTube niż przegrzebywać się przez instrukcję obsługi. Pisanie scenariuszy do odcinków i nagrywanie filmów po japońsku pozwala mi ćwiczyć język więc widzę ten projekt jako sytuację win-win. Oprócz Pro Tech Tips maczam palce w produkcji, większości naszych webinarów. Zawsze interesowała mnie produkcja video i gdy na początku pandemii powstała potrzeba zrobienia webinarów zaoferowałem się, że chętnie pomogę…

Dużo się dzieje podczas realizacji

Muszę przyznać, że masz mnóstwo zadań na głowie. A jak wygląda Twój system szkoleń?

Jeżeli chodzi o szkolenia wewnętrzne jest kilka ścieżek, które pozwalają rozwijać swoje zdolności. Firma kładzie duży nacisk na współpracę miedzy pracownikami i dzielenie się wiedzą. Sam biorę udział w programie mentorskim, gdzie mam okazję być mentorowanym przez jednego z naszych inżynierów od RF z siedziby w Niles. Chociaż nazwisko nic tu nikomu nie powie, to jest to człowiek, który między innymi zaprojektował naszą najbardziej popularną, aktywną antenę – UA874.

Oprócz wymiany wewnątrz firmy, mamy darmowy dostęp do wielu platform nauczania online. Mamy też swoją własną platformę przez którą dostajemy dostęp do autorskich kursów Shure. Te potrafią dotyczyć najróżniejszych tematów, np. bezpieczeństwa w sieci.

Jeszcze inną formą szkolenia czy też raczej dostępu do szkolenia, jest trening sponsorowany. Firma przeznacza pewien budżet na wspieranie rozwoju swoich pracowników co działa w ten sposób, że niezależnie od kursu czy szkolenia, które pracownik chce podjąć możemy przedłożyć podanie o sponsoring takiego szkolenia. W ostatnim czasie sam używam takiego sponsorowanego treningu w formie prywatnych lekcji japońskiego.

Jak wygląda Twój dzień pracy?

Jak pewnie się domyślasz, mój dzień pracy może się diametralnie różnić od poprzedniego, w zależności od tego jakie zadania mam do wykonania. W “powolne” dni, kiedy nie zajmuję się żadnymi testami urządzeń czy przygotowaniem sprzętu demo, staram się zaglądać do systemu do którego spływają zapytania z naszego formularza kontaktowego dostępnego na stronie Shure.

W takie dni staram się też przygotować rzeczy, które zwykle zajmują trochę więcej czasu jak montaże video lub pisanie scenariuszy. Punktualnie o 12:00 przychodzi godzinna przerwa na lunch, który można wykorzystać na jedzenie, spacer czy jakąkolwiek inną czynność nie związaną z pracą. W związku z potrzebą omówienia różnych projektów w większym gronie dzień potrafią wypełnić różne spotkania wewnątrz firmy. Czym bliżej popołudnia i wieczora tym więcej informacji spływa z Europy i US gdzie odpowiednio zaczyna nastawać dzień.

Jak wygląda dzień koncertowy, nikomu raczej nie muszę opisywać. 

Stanowisko potrzebne w każdej firmie rentalowej

AXIENT DIGITAL -> system rozbudowany i zaawansowany. Opowiedz trochę więcej o strukturze tego systemu, jego komponentach, oraz możliwościach w zakresie strojenia czy monitoringu?

AXIENT DIGITAL to zdecydowanie najlepszy sytem bezprzewodowy, z jakim przyszło mi pracować. Pomijając moją stronniczość, uważam, że zestaw funkcji, które oferuje pozwala podejmować się największych wyzwań w świecie mikrofonów bezprzewodowych. Nie bez powodu jest to system wybierany na takie imprezy jak ceremonia otwarcia Igrzysk Olimpijskich czy przerwa reklamowa podczas Super-Bowl.

System jest już jakiś czas na rynku i myślę, że każdy zainteresowany miał okazję go poznać. Jeżeli nie, to zachęcam do kontaktu z firmą Polsound, która z pewnością przedstawi możliwości naszego flagowego systemu. Bez wątpienia dwa najmłodsze produkty z linii AXIENT DIGITAL czyli przenośny/nakamerowy odbiornik ADX5D oraz analizator widma radiowego AD600, są świetnym uzupełnieniem całej linii. 

Nie chcę powtarzać suchych informacji, które każdy może przeczytać w broszurce reklamowej, więc pozwól, że podzielę się swoimi ulubionymi funkcjami systemu. Jedną z nich jest niewątpliwie High Density mode, który pozwala “upchnąć” więcej częstotliwości obok siebie, co jest świetnym narzędziem w walce z zawężającym się pasmem. Niech za przykład posłuży mi sytuacja z rynku japońskiego gdzie w najbardziej popularnym, dostępnym bez licencji paśmie, dzięki High Density mode możemy użyć aż 3 razy więcej kanałów niż w opcji standardowej oraz niż większość systemów konkurencji. Pasmo, o którym mówię, to niecałe 4MHz i większość producentów pozwala na “wciśnięcie” w nie od 6 (analog) do 10 (cyfra) częstotliwości. 

Używając High Density mode zmieścimy tam nawet do 30 częstotliwości! Trzymając się produktów o których wspomniałem, ADX5D posiada wbudowany moduł ShowLink, dzięki czemu możemy kontrolować nadajniki z serii ADX bez potrzeby wpinania w system access pointu AD610. Dodatkowo pozwala na zasilanie aż na 3 różne sposoby (AC, AA, L-type), więc jest to świetne rozwiązanie, nie tylko dla osób pracujących z kamerą, ale również dla wszystkich, którzy chcą “dostawić” odbiornik w miejscu gdzie nie ma gniazdka. 

Jeżeli chodzi zaś o wspominany monitoring to AD600 łączy dwie funkcje monitorowania, które z powodzeniem wykorzystywałem na tegorocznym Fuji Rock. Przede wszystkim monitoring przestrzeni radiowej. AD600 oferuje zakres od 174MHz do 2GHz oraz pełną integrację z odbiornikami i nadajnikami systemu AXIENT DIGITAL dzięki czemu możemy skanować przestrzeń przy jednoczesnym rozdzielaniu częstotliwości zapasowych, co nie było możliwe przy poprzedniku AXT600. Oprócz monitoringu radia mamy monitoring audio. Dostrajając się do dowolnie wybranej częstotliwości w paśmie obsługiwanym przez AD600 możemy demodulować sygnały FM oraz te pochodzące z nadajników serii AXT-D. Jest to krok do przodu, w porównaniu z AXT600, który pozwalał tylko na demodulacje FM. AD600 jest również wyposażony w kartę DANTE dzięki czemu, tak jak w odbiornikach AD4, możemy skorzystać z funkcji Dante Browse i posłuchać dowolnego urządzenia wpiętego do tej samej sieci DANTE. 

W Polsce dużo się mówi o problemie wolnych pasm.  Jak jeszcze rozwiązujecie problem ciągłego zawężania częstotliwości?

Jednym z najbardziej efektywnych rozwiązań, które oferujmy dziś jest High Density Mode, które pozwala na jednoczesna pracę większej ilości częstotliwości, umiejscawiają je bliżej siebie. Odbywa się to kosztem obniżenia mocy nadawania, aczkolwiek to nie powinno być problemem przy prawidłowo zaprojektowanym i wdrożonym systemie antenowym (odbiorczym).

Niestety problem zawężającego się pasma to w dużej mierze problem pieniędzy. Mimo tego, że Shure (wraz z innymi firmami) lobbują na rzecz pozostawienia przestrzeni na potrzeby PSME, pieniądze, które oferują telekomy na całym świecie są propozycją nie do odrzucenia dla rządów poszczególnych krajów.

W związku z takim obrotem sytuacji, nie pozostaje nic innego jak nie składać broni i szukać coraz to śmielszych rozwiązań technologicznych, które pozwolą na używanie wielu częstotliwości jednocześnie przy bardzo ograniczonym paśmie. Oczywiście takie technologie istnieją już dziś, ale nie wszystkie nadają się na potrzeby PSME. Jako użytkownicy systemów bezprzewodowych powinnismy głośno wyrażać swoje zdanie, lobbować w swojej sprawie i dążyć do tworzenia prawa i przepisów, które pozwolą nam na bezstresowe produkowanie wydarzeń na najwyższym poziomie.

Wspomniałeś wyżej o nowym AD600. Powiedz w skrócie czego możemy się spodziewać?

Gówne zalety to: 

  • Jednoczesne skanowanie i zarządzanie częstotliwościami,
  • 6 wejsc antenowych, co pozwala na monitorowanie kilku stref naraz,
  • Dużo szybsze skanowanie niż w przypadku AXT600,
  • Demodulacja sygnału z nadajników AXT-D ,
  • Dante,
  • Port usb, który pozwala na zapisywanie i przywoływanie skanów.

Przede wszystkim, AD600 pozwala na pełną koordynację, nawet bez podpinania urządzenia do WWB. Jednym z ograniczeń poprzednika była domyślna koordynacja w trybie “More Frequencies” jeżeli tworzyliśmy listę częstotliwości bezpośrednio z poziomu urządzenia (bez używania WWB). 

AD600 pozwala na wybranie profilu kompatybilności z pośród trzech dostępnych (Robust, Standard, More Frequencies) tak jak byśmy robili to używając programu Wireless Workbench. To drobny szczegół, którego większość użytkowników może nawet nie zauważyć, ale na pewnym etapie, przy pewnego rodzaju imprezach, taka mała rzecz może okazać się kluczowa. AD600 polecałbym wszystkim użytkownikom, którzy pracują z wieloma systemami, ale przede wszystkim osobom, które lata temu zaufały firmie Shure i kupiły pierwszy spectrum manager AXT600. Wierzę, że AD600 będzie jeszcze lepszą inwestycją. 

Zastanawiam się jaka jest przyszłość profesjonalnych systemów bezprzewodowych i co można jeszcze poprawić w tym zakresie. Oczywiście Ty wiesz na pewno najwięcej nad czym projektanci w dziale R&D aktualnie pracują i zdradzisz mi chociaż kilka informacji prawda?

Jak pewnie się domyślasz, mimo szczerych chęci muszę milczeć. Jedyne co mogę powiedzieć to to, że Shure zawsze celuje w bycie liderem branży i chce wyznaczać kurs, a nie podążać za innymi firmami. Wierzę, że projekty, które w przyszłości ujrzą światło dzienne dobitnie to potwierdzą. Dopracowanie wszystkich szczegółów przeważnie wymaga czasu, ale cytując założyciela firmy Sydneya Shure: “Chociaż bardzo dobrze wiemy, że absolutna perfekcja jest niemożliwa do osiągnięcia, nie przestaniemy do niej dążyć”.

Co do najbliższej przyszłości, dostajemy dużo zgłoszeń i pomysłów od naszych użytkowników na całym świecie, część z nich chętnie widziałaby moduł ShowLink w nadajniku AD3 (pług-on). Zachęcam do śledzenia oficjalnych profili firmy Shure w social mediach 😉

Czy Japonia to dla Ciebie stan ducha?

Chcąc odpowiedzieć na to pytanie, potrzebowalibyśmy osobnego wywiadu, ale w dużym skrócie życie w Japonii wymaga zmian w sposobie myślenia i postępowania. W pewnym sensie Japonia, może być stanem ducha bo chciałbym, żeby wartościom, które są tu wyznawane poświęcało się więcej uwagi w Polsce. Każdemu z nas przydałby się taki mały wewnętrzny Japończyk 😉 

Muszę jeszcze zadać to retoryczne pytanie. Japonia na stałe?

Póki co nigdzie się nie wybieram. Póki co nikt nie wygania ;).

Dziękuję, że poświęciłeś mi swój cenny czas.

ありがとうございます!