05-06-2023

Jakub Krzywak

Zaproszenie do napisania tego co czytacie było dla mnie dość dużym zaskoczeniem. Bardzo rzadko mam okazję dzielić się moimi spostrzeżeniami „na papierze”. Bardzo za to lubię opowiadać o tym co słyszę (lub nie). Najdziwniejsze i lekko denerwujące są dla mnie wstępy do tego i podobnych artykułów, gdyż totalnie nic nie wnoszą do tematu. To wodolejstwo autora, który nie potrafi z sensem zacząć. Wychodzi z tego kilka mniej lub bardziej sensownych zdań po których następuje salto i „zwrot przez głowę”, co pozwala nam w końcu rozkoszować się wrażeniami piszącego.

Piotrek podczas sesji odsłuchowej systemu Adamson CS10p

Sprzęt w tym przepadku to zestaw: źródło punktowe Adamson CS10p z subbasem CS119. W tym miejscu mała dygresja. Obserwuje od jakiegoś czasu renesans źródeł punktowych. Bardziej skuteczne przetworniki, coraz lepsze aplikacje DSP, wydajne i coraz lepiej brzmiące wzmacniacze przekładają się na kompaktowe rozmiary i rozsądną wagę. Uważam, że ta kategoria będzie rosła. Zastosowanie źródeł punktowych to nie tylko tradycyjne małe i średnie wydarzenia, dogłośnienia, fill’e. To także (albo – co przewiduje – przede wszystkim) dźwięk immersyjny, obiektowy. Jesteśmy na przednówku rewolucji, zmiany obcowania z dźwiękiem. Wydaje mi się, że jest to oczywiste dla każdego, kto miał okazję posłuchać tych technologi na żywo.

CS10p to stosunkowo niewielkie urządzenie – patrząc na nie z przodu ma niecałe 75 centymetrów wysokości i 33 szerokości. Waży przy tym 30 kilogramów, co jak na zestaw aktywny, jest bardzo dobrym wynikiem. Nie miałem problemów z wyjęciem z case’a i przeniesieniem kilku metrów, samodzielna instalacja na statywie głośnikowym też nie była by dla mnie problemem. Pamiętajcie jednak, że to już jest znacząca waga. Taką pracę bezpiecznie jest wykonać w dwie osoby. Nie starajcie się być supermenami – plecy są jedne, a głośników bez liku. 

ADAMSON CS10p z subbasem CS119

Obudowa mieści trochę powietrza i dwa przetworniki ND10-LM 10” oraz (dla dużych częstotliwości) driver NH3 – 3” / 1.4”. Są oferowane dwie wersje „szerokości” – 100x 500 i 70x 400 (przy spadku 6dB). Wykresy kierunkowości które dostarcza producent pokazują, że parametry dyspersji zgadzają się z deklarowanymi. Przetworniki napędza wzmacniacz w klasie D o całkowitej mocy 2400 Watów. Producent zapewnia, że maksymalny poziom Peak SPL to 139 dB, a pasmo w którym gra to 60 Hz – 18 kHz (przy spadku 3dB). Na głośniku znajdziemy gniazdo podłączenia zasilania (oraz „podaj dalej”) powerCON TRUE1, dwa złącza DATA oraz ANALOG IN i OUT. Złącze data pozwala na podłączenie sygnału protokołem MILAN oraz kontrolę nad parametrami pracy urządzenia – gain, delay, wybór presetu. Jeżeli chodzi o presety to mam do wyboru wersję CUT i FULL RANGE, obie występują w wersji z FIR lub bez. Prosto i wystarczająco. FIR dokłada około 5 ms opoźnienia, natomiast prostuje i tak już całkiem ładny przebieg fazowy od około 200 Hz w górę. Niewielka to kara w czasie, a moim zdaniem warto (jak nie ma przeciwskazań) używać w tej właśnie wersji.

Testowanie w praktyce

CS10p wyposażony jest w gniazdo na statyw głośnikowy, oraz trzy okrągłe wielowpustowe gniazda do montażu akcesoriów do riggingu. Akcesoria zaprojektowane do systemu obejmują między innymi tradycyjne „ramki” do powieszenia zarówno w pionie jak i w poziomie oraz H-Clamp do montażu bezpośrednio do rur konstrukcji. Rozwiązania wydają się przyjazne użytkownikowi i przemyślane, aczkolwiek nie miałem okazji sprawdzić doświadczalnie podwieszania systemu.

Opisywany zestaw miałem okazję posłuchać i pomierzyć w przyjemnej, nieklimatyzowanej dawnej sali wrocławskiej Filharmonii. Zestaw odpalony z konfiguracji z TOP+SUB z dedykowanym podziałem zabrzmiał bardzo dobrze – klarownie, trochę konturowo. Dużo dołu, jak dla mnie za dużo. Wyczuwalne jest, że system jest podzielony w paśmie. Wyższe pasmo wydaje się trochę nadreprezentowane (czego potem nie potwierdził pomiar). No i głośno, nawet bardzo. Doszliśmy do poziomu powyżej którego już nie chciałem głośniej. Wokal z nagrania był tak głośny, że gdyby był nagłaśniany to na pewno by się sprzęgał w tej przestrzeni. Cały czas mieliśmy około 9 dB headroom’u! Jak na zadania stawiane przed tym urządzeniem, to myślę, że aż nadto. Najważniejsze, że równowaga tonalna nie zmienia się jakoś drastycznie wraz ze zmianą głośności. Mówiąc prościej, dalej jest ładnie. CS10p wydaje się być pozbawiony wady wielu systemów, w których delikatna zmiana głośności o 1-2dB potrafi „wywrócić” miks do góry nogami. Natomiast magia zaczyna się dla mnie przy presecie FULL RANGE. Osobiście jestem zwolennikiem pełnego brzmienia, ale nie przeładowanego subbasaem. Jak dla mnie ten głośnik ma w sobie wszytko co potrzeba tak do 70 Hz, poniżej chciałby uzupełnić naprawdę w niewielkiej ilości. Przy odsłuchu Sub był ciszej o 9 – 12 db od Topów. To moje preferencje, natomiast nie wydaje mi się prawdopodobne, żeby ktoś potrzebował więcej (po zastanowieniu na pewno znajdą się tacy co będą CHCIEĆ, ale na pewno nie POTRZEBOWAĆ). 

Naprawdę bardzo mnie zaskoczył ten zestaw ponieważ myślałem, że w kwestii źródeł punktowych wszystko zostało już powiedziane. Istniejące na rynku rozwiązania uważam za wzorcowe. Adamson z CS10p może śmiało jakością dźwięku konkurować z produktami bardziej uznanych marek / wielkiej trójki.